Artykuły

„WILIA” w Rzeszowie

W XV Światowym Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych wzięło udział prawie 1400 uczestników zrzeszonych w 42 zespołach reprezentujących 16 krajów z pięciu kontynentów. Gościnnie witał ich Rzeszów, a także Iwonicz Zdrój, Jarosław, Sanok i Tarnobrzeg. Przyjechali do Macierzy polonusi z Australii, Białorusi, Brazylii, Czech, Francji, Kanady, Kazachstanu, Litwy, Mołdawii, Niemiec, Rosji, Rumunii, Szwecji, Ukrainy, USA i Wielkiej Brytanii. Rekordową liczbę zespołów wystawiła Kanada, bo aż 12 oraz Stany Zjednoczone – 8. Z większości krajów do Macierzy przyjechało po 1-2 zespoły. Litwę na tegorocznym jubileuszowym festiwalu reprezentował Polski Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca „Wilia” – najstarszy na Litwie, bo mający już za sobą ponad 55 lat działalności. Warto przypomnieć, że zespół gościł w Rzeszowie po raz ósmy (po raz pierwszy był tu w roku 1989) i jak obliczyli organizatorzy, to już szóste pokolenie wiliowców tu gości. Jednak dla większości dzisiejszej grupy tanecznej tegoroczny festiwal jest pierwszy.
Historia powstania tej wspaniałej imprezy sięga roku 1969, kiedy to na I Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Artystycznych przyjechały takie zespoły jak „Olza” z Czeskiego Cieszyna, zespół polsko-węgierski im. Józefa Bema z Budapesztu, „Krakowiak” i „Łowiczanka” z Francji oraz pierwszy zespół zza oceanu „Krakowiak” z Bostonu. W pierwszym festiwalu wzięło udział 13 zespołów z 6 krajów: Francji, Belgii, Holandii, USA, Węgier i Czechosłowacji. W ciągu 42 lat istnienia festiwalu (odbywającego się co trzy lata) wzięło w nim udział 16 tys. gości i członków zespołów. Najliczniej na festiwal przybywają zespoły z USA i Kanady – to już tradycja. Ale niezmiernie cieszą organizatorów – dyrektorem tegorocznego festiwalu był Mariusz Grudzień, dyrektorem programowym Lesław Wais, zaś kierownikiem artystycznym Janusz Chojecki, a honorowym patronatem imprezę objął marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Bogdan Borusewicz – debiutanci. Tego roku były to zespoły „Polanie” (Kazachstan), „Sokoliki” (Ukraina), „Polacy Budziaka” (Mołdawia) oraz „Stokrotki” (Rosja). Zespoły w całej krasie można było oglądać podczas inaugurującego festiwal tradycyjnego barwnego korowodu, który przeszedł ulicami Rzeszowa 22 lipca, kiedy to we wspaniałych strojach, z flagami krajów zamieszkania, wesoło i gwarnie defilowało niemal półtora tysiąca osób, a rzeszowanie i goście serdecznie ich witali. Pierwszy koncert – powitalny – w ramach imprezy odbył się 23 lipca wieczorem na rynku miasta pod hasłem „Na ludową nutę”. Zaś końcowy akord polonijnego święta zabrzmiał 27 lipca w rzeszowskiej hali na Podpromiu. Wielkim przeżyciem dla uczestników festiwalu było uczestniczenie we wspólnej Mszy św. celebrowanej przez biskupa Kazimierza Górnego w katedrze rzeszowskiej, która mieniła się cekinami i koralami, rozkwitała barwnymi strojami.
Wszystkie zespoły biorące udział w festiwalu zostały przez organizatorów podzielone na 5 grup, które wspólnie ćwiczyły, występowały w oddzielnych blokach oraz wyjeżdżały z koncertami do poszczególnych miejscowości. „Wilia”, którą reprezentowało, jak nas poinformowała kierownik artystyczny zespołu Renata Brasel, 11 par tancerzy na czele z choreografem zespołu Marzeną Suchocką znalazła się w piątej grupie wraz z takimi zespołami jak „Wisła” (Brazylia), „Piastowie” (Szwecja), „Olza” (Czechy), „Podhale” i „Polskie Orły” (Kanada), „Lajkonik” i „Wawel” (USA) oraz „Karolinka” z Wielkiej Brytanii. Grupa, w której znalazła się „Wilia” gościła w Jarosławiu na Święcie Chleba, gdzie zaprezentowała sześć tańców.
Wspólnymi dla wszystkich zespołów były dwa koncerty: Koncert tańców i pieśni krajów zamieszkania „Hej, przyjechali goście” oraz koncert galowy „Polskie wesele”. Podczas pierwszego z nich „Wilia” zeprezentowała suitę tańców litewskich „Trepsiukas” i wystąpiła w litewskich strojach narodowych. A jako że popisywała się jako ostatnia w swojej grupie, to jej piosenka końcowa była śpiewana przez wszystkich uczestników. To była naprawdę bardzo wzruszająca chwila, kiedy przedstawiciele szesnastu krajów śpiewali piosenkę „Wileńszczyzny drogi kraj”.
Nie mniej wspaniale wypadł też dla „Wilii” koncert galowy. Słów zachwytu doczekał się wykonywany przez zespół mazur ze „Strasznego Dworu” – piękne stroje, dostojnie wykonany taniec nikogo nie pozostawił obojętnym – to był prawdziwy sukces, z którego był wielce dumny obecny w roli gościa festiwalu prezes ZPL Michał Mackiewicz.
Ale koncert galowy miał wiele niespodzianek. Pomyślany przez kierownika artystycznego festiwalu Janusza Chojeckiego jako „Polskie wesele” – stał się nie tylko wspaniałym widowiskiem, ale też prezentacją tradycji weselnych poszczególnych krajów. „Głównymi” bohaterami była młoda para małżeńska tancerzy z zespołu „Karolinka” z Wielkiej Brytanii, która tuż przed festiwalem wzięła ślub w Kazimierzu Dolnym. Koncert odbywał się na dwóch scenach: małej, gdzie wraz z parą młodych siedzieli „goście weselni” oraz dużej, gdzie się prezentowały zespoły. Każdy zespół miał też wytypować swoją parę małżeńską, która składała życzenia młodym. Na ten cel zespolacy z „Wilii” przygotowali sto stroików (niedużych bukiecików kwiatów, jakimi są u nas dekorowane stroje orszaku weselnego) dla gości, które w pudle w barwach kraju zamieszkania nieśli do widzów. W roli wiliowskiej pary małżeńskiej wystąpiła była zespolanka Marzena Grydź-Willems wraz ze swym mężem Markiem (prowadził swego czasu zespół polski w Belgii). Końcowym akordem popisu grupy, w której znajdowała się „Wilia” było wykonanie tańców spiskich przez wszystkie zespoły wraz z „Karolinką”. Oczywiście, by takie widowisko wyreżyserować potrzebne były próby, toteż przed koncertami ćwiczono pilnie.
Jednak nie zabrakło też czasu na imprezy towarzyszące. „Wilia” miała bardzo miłą wycieczkę do Łańcuta. Każdy z uczestników festiwalu mógł ponadto wziąć udział w kiermaszu sztuki ludowej i rzemiosła artystycznego „Jarmark Rzecha”, odwiedzić wystawę „XX lat Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, czy też „Rzeszów – miastem festiwali polonijnych” lub „Polskie Gwiazdy pod Krzyżem Południa” prezentującej polskie dziedzictwo w Australii w latach 1788-1918. Oczywiście, dla młodzieży, która stanowi większość uczestników zespołów, były też dyskoteki, które trwały do… białego rana nie tylko przy dźwiękach doskonale znanych przebojów, ale też wielce oryginalnych rytmów, jak np. wybijanych na bębnach przez przedstawicieli brazylijskiej Polonii. W ich takt kołysząc się rytmicznie tworzono pociąg liczący kilkadziesiąt tancerzy… Prawda, po takich zabawach w miasteczku studenckim, gdzie mieszkali, ranki wcale nie były łatwe do wstawania. Ale młodość ma swoje prawa: młodzi ludzie chcą się bawić, zawierać przyjaźnie i wcale nie żałują nieprzespanych nocy. Każdy z uczestników na długo w swej pamięci zachowa to spotkanie tak licznej polskiej rodziny, łączącej Rodaków z jakże odległych od siebie zakątków świata.


Janina Lisiewicz
Na zdjęciach: „Wilia” w całej krasie podczas pochodu i festiwalowych koncertów.
Fot. z archiwum zespołu

 

„Wilia”-55

Kronika polskości

D la „Wilii” nie ma rzeczy niemożliwych. Kolejny raz dowiodła, że stać ją na wiele. 55 urodziny świętowane (dwa koncerty: 14 i 21 listopada 2010 r.) w wileńskiej sali „Ukio banko teatro arena” – zakończyły się sukcesem. W pełni zasłużonym. To efekt wytrwałości, poświęcenia i umiłowania wszystkiego, co polskie i co wileńskie.

W tym miejscu chciałoby się wymienić nazwiska blisko dwóch tysięcy osób, które w ciągu minionych 55 lat przewinęły się przez Polski Artystyczny Zespół Pieśni i Tańca „Wilia”. Zdajemy sprawę, że jest to niemożliwe. Jedno jest pewne: byli to i są fantastyczni ludzie. Reprezentowali i reprezentują różne środowiska, mają różne dokonania zawodowe, są równocześnie utalentowani muzycznie i artystycznie. To ostatnie sprowadza ich, oto już 55 lat, do „Wilii”, której podwaliny tworzyli wileńscy studenci – Polacy pod kierunkiem ówcześnie nielicznego grona entuzjastów polskiej twórczości ludowej. Do przeszłości zespołu, rzecz naturalna, wracano podczas pierwszego jubileuszowego koncertu z udziałem wielu dostojnych, oczekiwanych i mile widzianych osobistości.

O tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, świadczył dwuczęściowy program. Na pierwszy ogień – premiera: „Magiczny świat muzyki filmowej” – pieśni i tańce na melodie z polskich filmów. Wdzięczny to temat, lecz wymagający doprawdy nieprzeciętnej klasy wykonawców. Jako motto – wersy z „Pana Tadeusza” czytane przez konferansjerkę Agnieszkę Skinder. I wnet wspaniały w wykonaniu wiliowców polonez z filmu „Pan Tadeusz”. Następnie – przeboje z polskich filmów. Przedwojennych i powojennych, z wielkiej klasyki kinematografii polskiej. Docierały do nas, do Wilna, przemawiały do naszych serc i umysłów. „Potop”, „Ogniem i mieczem”, „Noce i dnie”, „Trędowata”, „Ziemia obiecana”, „Pan Wołodyjowski”.

I oto rozbrzmiewają najpiękniejsze piosenki oraz melodie z tych filmów w interpretacji młodzieży wileńskiej. Jedno można powiedzieć: soliści byli świetni, wszyscy bez wyjątku. Bezkonkurencyjna Małgorzata Nausewicz. Z wdziękiem zaśpiewała wielki przebój – „Miłość ci wszystko wybaczy”. Jakże nastrojowa była „Ta ostatnia niedziela” Jerzego Łukaszewicza. Przepiękna „Dumka na dwa serca” śpiewana przez Dominikę Kajdanowicz i Mirosława Kasperowicza. Romantycznie wirująca para tancerzy: Honorata Markiewicz i Zdzisław Stankiewicz...

Moment bardzo oczekiwany: na scenę wychodzą weterani, z nimi aktualny skład „Wilii” – grupa podstawowa, młodzieżowa i dziecięca. Kilka pokoleń chórzystów i tancerzy. Do poloneza „Pożegnanie Ojczyzny” stają 32 pary. Na twarzach widzów – nieskrywana duma. Kiedy rozbrzmiewają pierwsze takty „Mazura ułańskiego”, a 12 par weteranów rusza do tańca, wszyscy powstają. To jest to, na co czekaliśmy od poprzedniego jubileuszowego, z okazji półwiecza, występu „Wilii”, który odbył się przy wypełnionej widowni największej sali „Siemens arena”. Żaden koncert nie może się obejść bez swego rodzaju hymnu na cześć rzeki i zespołu: „Wilijo, naszych strumieni rodzico”... Urodziwi młodzi wiliowcy wręczają wiązanki kwiatów tym, którzy w różnym czasie tworzyli zespół, a dziś są widzami. Piękny, wzruszający akcent.

Jubileusz, a więc czas na podsumowanie i podziękowania. „Wilia” była pierwsza, teraz mamy ponad sto polskich zespołów” – z satysfakcją stwierdził przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł do Parlamentu Europejskiego Waldemar Tomaszewski. Zwrócił się do obecnego na sali ministra kultury Republiki Litewskiej Arunasa Gelunasa o zainteresowanie się „Wilią”, przypominając, że w ostatnim czasie jej kierownictwo pozbawiono etatów. Przy okazji zaprosił weteranów zespołu do odwiedzenia stolicy UE, dodając, że młodzi wiliowcy już bawili w Brukseli.

Minister Arunas Gelunas: „Jest mi przyjemnie i czuję się zaszczycony, że mogę pozdrawiać „Wilię”, która obchodzi 55-lecie. Z uwagi na wiek jest ona fenomenem wśród tego rodzaju zespołów... Dziękuję bardzo, że jesteście, życzę wam stu lat i mam nadzieję, że się spotkamy w przyszłości. Na „prowokację” pana Tomaszewskiego odpowiem, że zrobię wszystko, co jest możliwe, aby kultura polska się rozwijała”. Arunas Gelunas wręczył Renacie Brasel i Marzenie Suchockiej pisemne podziękowania Ministerstwa Kultury Litwy.

Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na Litwie Janusz Skolimowski: „Nasza wspaniała „Wilio”! Dla mnie to wyjątkowa przyjemność i osobista satysfakcja, że byłem na obchodach 50-lecia i teraz jestem na koncercie z okazji 55. rocznicy powstania zespołu... Mam zaszczyt wraz z kierownikiem biura konsularnego ambasady, Stanisławem Kargulem w imieniu ministra kultury i dziedzictwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej Bogdana Zdrojewskiego w uznaniu zasług wręczyć odznaki „Zasłużony dla Kultury Polskiej...”. Otrzymali je: Agnieszka Skinder, Marzena Suchocka, Jan Giedrojć, Mirosław Kasperowicz, Jerzy Łukaszewicz, Andrzej Malinowski.

Poseł na Sejm RL z ramienia AWPL, prezes ZPL Michał Mackiewicz: „...Wbrew przeciwnościom losu jesteśmy szczęśliwi. Tego przykładem „Wilia”, która 55 lat krzewi i kontynuuje tradycje swych ojców i dziadów...”. Kwiaty i odznaki ZPL. Miłe słowa od Polaków – posłów na Sejm RL z ramienia AWPL: Jarosława Narkiewicza i Leonarda Talmonta, pozdrowienia od przewodniczącej Sejmu RL Ireny Degutiene.

...Druga część koncertu. Z tradycyjnym repertuarem. Efektowne suity z różnych krańców Polski. Szczególnie cieszy udział najmłodszych. Bo jaką miarą można zmierzyć, gdy kilkunastoletnie dziewczynki z wielkim przejęciem śpiewają „Prząśniczkę” albo „Przybyli ułani pod okienko...”. Widzowie nie potrafią powstrzymać łez, gdy na scenę do „Poloneza pożegnalnego” wychodzi cała „Wilia”...

Idą lata, idą pokolenia. Oby tak trwało długo, długo. Moc podziękowań, życzeń i nagród. Padają nazwiska ludzi, którzy w różnym czasie kierowali „Wilią”. Krzysztof Łachmański, sekretarz Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, prezes jej oddziału w Pułtusku wręcza Renacie Brasel i byłej choreografce Jolancie Nowickiej srebrne medale „Wspólnoty Polskiej”. Piotr Witaszczyk, kierownik Mazurskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Ełk”, do gorących życzeń dołącza szablę: „do walki z wrogami”. Życzenia i gratulacje od Polskiej Macierzy Szkolnej na Litwie, od Małgorzaty Kasner, dyrektor Instytutu Polski w Wilnie, Artura Ludkowskiego, dyrektora Domu Kultury Polskiej w Wilnie, który przygarnął „Wilię”, gdy została pozbawiona dachu nad głową i musiała się tułać po różnych miejscach, Zdzisława Palewicza, mera samorządu rejonu solecznickiego, od Apolonii Skakowskiej, prezes Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. Stanisława Moniuszki, Pauliusa Jurgutisa, dyrektora Wileńskiego Regionalnego Centrum Kultury, Kristiny Ulevičiute, kierowniczki Departamentu Kultury, Sportu i Turystyki samorządu m. Wilna (piękny to gest z jej strony, gdy wręcza wiązankę kwiatów byłej swojej nauczycielce ze szkoły muzycznej, wieloletniej kierowniczce artystycznej i dyrygent „Wilii” Czesławie Bylińskiej). Rzeźbę anioła przywieźli z Lidzbarka Warmińskiego Jolanta Adamczyk, dyrektor tamtejszego Domu Kultury i Władysław Strutyński, dyrektor Zamku Biskupów Warmińskich. Szczególnie wzruszające są pozdrowienia od polskich zespołów: „Wileńszczyzny”, „Solczan”, „Zgody”, „Stokrotek” ze szkoły-przedszkola „Wilia”, „Kotwicy” z Kowna, „Stu uśmiechów”, „Wilenki”, „Świtezianki”, „Strumyka” (z „Wilii” wypłynął, bo jego choreografką jest Lidia Wojtkiewicz, była tancerka „Wilii” i jedna z najzdolniejszych uczennic nieodżałowanej Zofii Gulewicz). Gorące gratulacje – od Centrum Kultury w Solecznikach, Polskiego Studia Teatralnego, Polskiego Teatru w Wilnie.

Nie wymieniliśmy, niestety, nazwisk wszystkich wyróżnionych, wszystkich solistów, dzięki którym koncert był tak różnorodny, tak bogaty, tak patriotyczny. Nad całością pracowali: Renata Brasel – kierownik artystyczny i dyrygent, Marzena Suchocka – choreograf, Zdzisław Stankiewicz – instruktor tańca, Anna Kijewicz – kierownik kapeli, Henryk Szturo – aranżer. Konferansjerzy – Agnieszka Skinder (chórzystka) i Stanisław Michalkiewicz (tancerz z grupy weteranów).

Na wielkim ekranie wyświetlano zdjęcia z historii „Wilii”, a na nich ci, którzy zespół tworzyli: młodzi, piękni, utalentowani, rozkochani w polskiej mowie, polskiej sztuce, polskim folklorze: Wiktor Turowski, Eduardas Pilipaitis, Zofia Gulewicz, Piotr Termion, Czesława Bylińska, Regina Ledichowa, Zbigniew Makowski, Helena i Roman Rotkiewiczowie i wielu, wielu innych. Wymieniono też wszystkich darczyńców, dzięki którym świętowanie jubileuszu doszło do skutku.

Halina Jotkiałło

Fot. Jerzy Karpowicz

 

 

Niedziela, 26 września 2010

WILNIANIE WSPÓŁCZEŚNI
50 - lecie polskiego zespołu reprezentacyjnego


W minioną sobotę, 30 kwietnia 2004 r., Zespół Pieśni i Tańca "Wilia", galowym koncertem w największej, szczelnie wypełnionej wileńskiej sali koncertowej "Simens Arena", uczcił jubileusz 50 - lecia swojej działalności. Kilka pokoleń Wilnian, którzy tworzyli zespół, byli jego wiernymi przyjaciółmi oraz widzami, ze wzruszeniem i satysfakcją mogło odnotować, iż "Wilia" zwycięsko wyszła z okresu zmiany pokoleń, demonstrując wysoki poziom wykonawstwa i kultury artystycznej, po raz kolejny dowodząc, iż jest to faktycznie reprezentacyjny zespół polski na Litwie.

Niezwykle ważne, że mimo zmiany członków i kierowników zespołu, zmiany epoki i mijającego czasu "Wilia" zdołała zachować i rozwinąć kunszt oraz charakterystyczną dla tego zespołu atmosferę szczególnego poświęcenia się dziełu kultury i tylko kultury, czemu podstawę dali śp. Zofia Gulewicz i Wiktor Turowski, działając w zupełnie odmiennych warunkach powszechnego śledzenia i infiltrowania zespołu, które dziś trudno nawet sobie przedstawić. Ten polot, gracja, brak jakiegokolwiek kompleksu oraz niesionie społeczeństwu poczucie wolności i godności bycia równym wśród równych, w wykonaniu wiliowców są niestety jak na razie zjawiskiem prawie jedynym i niepowtarzalnym wśród polskich zespołów na Litwie.

Wielka w tym zasługa byłej kierowniczki i aktywnej uczestniczki jubileuszowego koncertu Czesławy Bylińskiej - a szczególnie obecnego kierownictwa zespołu "Wilii" w osobie Renaty Brasel, Jolanty Nowickiej oraz Zbigniewa Makowskiego, które mądrze i poprawnie, z wizją o przyszłości przeprowadziło zespół przez okres przemian, służąc jedynie kulturze.

Listy gratulacyjne od prezydenta V. Adamkusa, premiera A.M. Brazauskasa, marszałka Senatu RP L. Pastusiaka oraz osobisty udział w koncercie i gratulacje złożone przez wiceprzewodniczącego Sejmu RL Č. Juršenasa, wicemarszałka Senatu RP J. Danielak oraz mera Wilna A. Zuokasa świadczą nie tylko o docenieniu dorobku zespołu, ale też o nowym spojrzeniu na regionalną kulturę polską, będącą częścią składową kultury Litwy, służąc jej promocji i ubogacaniu.

Oby tak dalej, czego zespołowi "Wilii" z całego serca życzą Czytelnicy "NCz" oraz zespół redakcji.

Nasz Czas 9/2005 (659)